Chińscy ochroniarze to bandyci
Dodano: 4/9/2008 o 3:27:54 PM
Kilkunastu chińskich ochroniarzy miało ubezpieczać ogień olimpijski w Londynie i zapewnić płynne przekazywanie pochodni kolejnym uczestnikom sztafety. - Ochroniarze wywodzą się z chińskich służb specjalnych. Brytyjscy organizatorzy sztafety nieoficjalnie oskarżają ich o zbytnią agresję wobec protybetańskich demonstrantów - informował Daily Telegraph.
Atmosferę podgrzała jeszcze wczorajsza wypowiedź lorda Coe. - Trzy razy próbowali mnie odepchnąć i usunąć z drogi. Są straszni. Nie mówili po angielsku. Myślę, że to jacyś bandyci - relacjonował szef Komitetu Olimpijskiego w rozmowie telefonicznej ze znajomym. W tym samym czasie z lordem Coe usiłowali skontaktować się dziennikarze. Sekretarka przypadkowo przełączyła linie i reporterzy usłyszeli to, co w prywatnej rozmowie mówił lord.
Wieczorem potwierdzono, że wypowiedź rzeczywiście padła. - Seb komentował doniesienia mediów dotyczące roli chińskich ochroniarzy w trakcie londyńskiego odcinka sztafety - poinformowała rzeczniczka dodając, że Coe skrytykował sposób, w jaki został przez ochroniarzy potraktowany.
Później oliwy do ognia dolał jeszcze premier Australii Kevin Rudd. Polityk stwierdził, że w jego kraju chińscy ochroniarze dostaną zakaz eskortowania sztafety. - Żadne chińskie siły specjalne w ogóle nie wchodzą w grę - podkreślił Rudd w trakcie wspólnej konferencji prasowej z Gordonem Brownem.
Ogień olimpijski trafił do Londynu w niedzielę. Na 45-kilometrowej trasie sztafety zgromadzili się liczni antychińscy demonstranci. Kilkukrotnie próbowano przejąć pochodnię. Ktoś usiłował zgasić ją gaśnicą.
W poniedziałek sztafeta przeniosła się do Paryża. Tu również pochodni towarzyszyli protestanci, pochód wielokrotnie przerywano, demonstrują…
Cytat pobrany z goniec.com - Strona polskiego magazynu Goniec Polski w Wielkiej Brytanii, Londyn
Praca w UE Artykuły inform.