Mówili, że będę tylko puppet
Dodano: 9/4/2008 o 12:27:51 PM
Mówi o sobie dziecko II korpusu. Do Anglii przyjechała jako 6-miesięczny brzdąc. Tu się wychowała, wykształciła, tu czuje się jak tubylec. Ale w przyszłości dużo czasu chce spędzać w Polsce. Przez najbliższy rok nie będzie to jednak możliwe. Jako nowa przewodnicząca Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego na razie koncentruje wszystkie siły na tym, by w betonowego kolosa tchnąć więcej życia.
Katarzyna Kopacz: Jakie ma Pani marzenia w związku z POSK-iem?
Ewa Brzeska, przewodnicząca POSK-u: Moim największym marzeniem jest to, żeby POSK był samowystarczalny finansowo, mógł przyjmować wszystkich bez względu na to, czy mają pieniądze, czy ich nie mają, i ofiarować im możliwość obcowania z kulturą oraz prowadzenia tutaj życia towarzyskiego.
Myśli Pani, że POSK w obecnej postaci wystarcza Polakom? Z jakimi głosami się Pani spotyka?
Spotykam się z wieloma głosami, że młodzi ludzie nie chcą przychodzić do POSK-u, bo jest staromodny, nic w nim dla nich nie ma i dlatego nie mają po co w nim się pojawiać. Jest jednak spora grupa Polaków, którzy lubią to miejsce. Często zastanawiam się, jak mogłabym stworzyć taki POSK, który byłby otwarty i przydatny wszystkim? Przez wszystkich lubiany? Taki, z którego zadowolona byłaby i stara i nowa emigracja. Stara emigracja własnymi siłami i za własne pieniądze zbudowała to miejsce, więc musi ono nadal służyć także i jej. Z drugiej strony, jeśli się nie otworzymy na nową emigrację, to zginiemy! POSK co roku jest bowiem finansowo na minusie między 200 a 300 tys. funtów. Dlatego głowimy się, jak pokryć ten deficyt, by jednocześnie nie być za drodzy dla naszych rodaków, i co im zaoferować, by zaczęli tu przychodzić.
No właśnie, jak przyciągnąć tu młodych Polak…
Cytat pobrany z goniec.com - Strona polskiego magazynu Goniec Polski w Wielkiej Brytanii, Londyn
Praca w UE Artykuły inform.